piątek, 1 lipca 2011

Tatralandia kusi nowymi ofertami

Autorem artykułu jest Małgorzata Górska


Zbliżające się wakacje i związana z tym chęć pozyskania jak największej liczby klientów skłania kurorty, ośrodki wypoczynkowe i letnie centra rozrywki do wzbogacania i uatrakcyjniania swoich ofert. Coraz bardziej wymagający i wybredni wczasowicze mają więc w czym wybierać.
Urlopowicze, którym całodniowe leżenie na plaży dawno się znudziło, skorzystać mogą na przykład z bogatej oferty parków rozrywki wodnej, które nie tylko proponują interesującą formę wypoczynku dla młodszych i starszych, ale są też kolejną ciekawostką na turystycznej mapie Europy.
Największym w środkowej części naszego kontynentu jest Tatralandia – rodzinne centrum rozrywki, położone ok. 2 km od Liptowskiego Mikulasza, na brzegu zbiornika Liptovska Mara. Woda we wszystkich 14 basenach Tatralandii pochodzi ze źródeł termalnych, umiejscowionych ponad 2500 m pod powierzchnią ziemi i ma pozytywny wpływ na układ kostno – szkieletowy oraz oddechowy. Relaksując się więc w strefie Wellness Paradise lub w Saunowym Świecie Celtów z pewnością nabierzemy sił i energii do wodnych szaleństw, jakie proponują inne części tego parku. Pierwszą i najbardziej spektakularną nowością lata 2011 jest czerwono – biała, kręta zjeżdżalnia TRIO, którą przemierza się na trójosobowych pontonach, siedząc naprzeciw siebie. Dla fanów skate-boardingu natomiast Tatralandia przygotowała coś specjalnego: największą w Europie U - rampę Boomerang, na której usadowieni w obszernych pontonach, możemy ślizgać się wahadłowo z szybkością błyskawicy, od jednego do drugiego jej brzegu. Zaraz potem doznać możemy przyjemnego zawrotu głowy w lejku Tornado, który wciągnie nas na dobre w wir wodnej zabawy. Ogółem Tatralandia oferuje gościom ponad 30 rur i zjeżdżalni, których długość przekracza 2000 m oraz całodniowe animacje dla dzieci, dlatego zarówno młodsi jak i starsi nie muszą obawiać się nudy.
Aby ułatwić korzystanie z wszystkich atrakcji, przy wejściu dostajemy specjalny chip, który upoważnia nas do wstępu na wszystkie obiekty. W ramach wstępu zagwarantowane mamy też odwiedziny w odrębnej krainie – na Dzikim Zachodzie, czyli Western City, gdzie wstąpić możemy do saloonu i być świadkiem kaskaderskich popisów prawdziwych kowbojów. Jeśli będziemy chcieli odpocząć od mocnych wrażeń, czeka tam na nas iście rzymski amfiteatr na 3000 widzów, w którym podziwiać możemy kilka występów dziennie.
Po całym dniu aktywnej rozrywki przychodzi czas na odpoczynek. W tym roku Tatralandia Holiday Village zwiększyła ilość dostępnych miejsc do 700 łóżek, rozmieszczonych w kilku osadach tematycznych, m.in. w Gazdowskim Dworze; Osadzie Indiańskiej, czy Romantycznym Ogrodzie. Niestety, cały dzień na słońcu niektórym może dać się we znaki. Na szczęście jogurtowa maska chłodząca dostępna w strefie Wellness ukoi bolesną skórę i sprawi, że już następnego dnia będziemy gotowi na kolejną dawkę szaleństwa. Pozostali odprężyć się mogą poddając się indiańskiemu masażowi ziołowymi woreczkami o działaniu detoksykacyjnym i odprężającym.
Oprócz nowości, goście korzystać mogą ze standardowej infrastruktury, obejmującej zjeżdżalnie, baseny, sauny, strefę SPA… a wszystko to w bezpośrednim (10 minut samochodem) sąsiedztwie monumentalnego masywu tatrzańskiego, stanowiącego niepowtarzalny krajobraz i niezwykle piękne tło dla najoryginalniejszego z naszych wakacyjnych wypoczynków.
Więcej na: http://www.tatralandia.sk/
---

Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/